Moi Czytelnicy ! *o*

Aqua Timez - Alones

wtorek, 23 grudnia 2014

Blog?

Witam z tej strony jakże nie przewidywalna Nahari która jest leniwą dupą i wszystko szybko jej się odechciewa. Wiadomo jak to blog o tematyce yaoi ma na mojej liście innych blogów najwięcej wyświetleń... no i co ja mam z tym zrobić? Blog porzucony bweh... milion lat temu bo w 2011, a mimo tego i tak czasami jest po pięć wyświetleń dziennie kumacie PIĘĆ... dla mnie to dużo mimo tego że blog jest nieaktywny i tak żałośnie napisany przez moją... jakże wstydliwość opisywania różnych orgii stosunków, gwałtów... Więc mały człowieczku, tak ty do Ciebie mówię!
Jak myślisz czy reaktywacja tych blogów by coś dała? ;

http://hatake-life.blogspot.com/
http://im-your-shadow.blogspot.com/
http://our-impossible-love.blogspot.com/

A może jednak by powrócić do pisania jakichś yaoiców, a może TY masz jakąś ciekawą i łatwą do zrealizowania propozycje dla mnie, coś co by mnie i czytelników nie znudziło

Ostrzegam tylko, że właśnie się dowiedziałam, że prawdopodobnie nie będę miała internetu bo nikomu się nie chciało opłacić <3 słodko ;/

poniedziałek, 17 stycznia 2011

OneShot - SasuNaru Cz.2 END

Po dziesięciu minutach doszli do miasta. Ich misja polegała na... zrobieniu zakupów dla Hokage. Tsunade-sama się nie chciało więc poprosiła pierwszych lepszych Geninów do tej roboty. Naruto jak zwykle nie był zadowolony z tak prostej i jakże nudnej misji, lecz nie wiedział co go czeka.
- Podzielimy się na grupy – oznajmił nagle ich Sensei. -... więc... Ja i Sakura będziemy w jednej, a Naruto i Sasuke w drugiej – blondyn spojrzał lekko przerażony na Uchih'e
- A-Ale Sensei...!
- Żadnych „ale” Naruto.. Idziesz z Sasuke i koniec kropka ! Młi hi hi – w oku szaro-włosego można było ujrzeć jakieś niepokojące iskierki. Różowowłosa i Sensei weszli w końcu do jakiegoś sklepu.
_ Naruto... choć – powiedział zimnym tonem głosu jak zwykle. Przez ciało blondyna przeszedł nieprzyjemny dreszczyk. Uff... Znowu jest normalny. Pomyślał niepewnie podchodząc do czarnowłosegogo. Weszli do pierwszego lepszego spożywczaka. Wzięli wózek i poczęli zakupy. Naruto wsadził do wózeczka ( xD ) kilogram pomarańczy, Sasuke zaś bardziej przydatne rzeczy takie jak makaron, kartofle czy herbatę. W końcu wjechali do przedziału alkoholowego. Jak na złość tam nikogo nie było. Blondyn zaczął się niepokoić i słusznie. Uchiha stanął wózkiem i podszedł do Uzumaki'ego pchając go na pustą ścianę.
- S-Sasuke co ty... - nie zdążył dokończyć ponieważ brunet wpił się w jego usta. Znowu był delikatny acz namiętny jak ubiegłego wieczoru. Lekko zdezorientowany blondyn oddał pocałunek przyjacielowi. Dłoń Sasuke wkradła się pod bluzę i bluzkę Uzumaki'ego. Ten mruknął przyciągając bruneta bliżej. Młody Uchiha uśmiechnął się delikatnie. Czarnooki rozsunął bluzę przyjaciela pocałunkami schodząc na jego szyję. Blondyn westchnął odchylając głowę w bok. Nie wiadomo kiedy obok nich stanął mężczyzna bijący cicho brawa.
- No no no... Ależ wy szybcy... Młi hi hi... - Naruto spojrzał przerażony na postać bijącą im brawa, rumieniąc się. Uchiha spojrzał nienawistnie w zamaskowanego.
- Kakashi... - wysyczał przez zęby, rzucając sie na niego -... zatłukę Cię ! Słyszysz ?! - zaczął bić szarowłosego po brzuchu a ten tylko się śmiał.
- Sasuke uspokój się haha... - blondyn szybko się zasunął, a Uchiha dalej okładał senseia.
- S-sasuke...p-przestań...p-przecież nic się n-nie stało... - powiedział cicho zawstydzony Uzumaki. Brunet dał se spokój i podszedł do blondyna przytulając się do niego.
- No ale serio mówię... Szybcy jesteście xD Ja nawet nie doszedłem do odpinania Iruce kamizelki T^T A szkoda... - chłopcy spojrzeli na niego zdziwieni.
- Kakashi-sensei! Ty jesteś z Iruką?! - krzyknął już bardziej pewny siebie niż przed chwilą Naruto.
- Noo można tak to ująć >.>'
- I ja nic o tym nie wiem... To skandal ! - błękitnooki zrobił oburzoną minkę. Jego własny sensei z Akademii mu nic nie powiedział o związku z Hatake.
- Hehe... Jare jare (T. Rany rany) wracajmy... gołąbeczki – powiedział uciekając przed wściekłym czarnowłosym który miał już go zaatakować, ale zatrzymał go blondyn.
- S-Sasuke... d-dlaczego mnie pocałowałeś? - spytał nagle Uzumaki.
- Baka Usuranotachi (T. Głupi Młotek ). Ponieważ Cię Kocham – odpowiedział brunet przytulając się do niego. Błękitnooki zaniemówił.
O-on mnie k-kocha? S-Sasuke... on... Pomyślał.

Gdy misja się zakończyła wszyscy rozeszli się do swoich domów, a następnego dnia na pole treningowe przyszli tylko Naruto i Sasuke czekając sami na swojego Sensei'a, gdyż ich przyjaciółka zachorowała i nie mogła przyjść. Blondyn siedział pod jednym ze słupów wbitych w ziemię. Leżał tak oparty z zamkniętymi oczyma myśląc co jest tak w ogóle pomiędzy nim i Sasuke. Brunet w tym czasie coś planował i miał to zamiar zrealizować. Po kilku minutach wymyślił idealny plan gówno go obchodziło czy jego Lisek się na to zgodzi. Podszedł więc do niego i usiadł na jego nogach z zadziornym uśmieszkiem.
Blondyn otworzył szeroko oczy.
- S-Sasuke c-co ty rob...- nie dokończył gdyż Brunet wpił się w jego usta brutalnie. Uzumaki próbował się jakoś wyzwolić spod Uchih'y ale za dobrze mu to nie szło.
Sasuke zaczął rozsuwać zamek od jego pomarańczowej bluzy. Zszedł pocałunkami na jego szyję i się do niej przyssał zostawiając na niej czerwony punkcik. Nareszcie jesteś tylko i wyłącznie mój! Pomyślał dumny z swojego dokonania Sharingan'owiec.
Zaczął ściągać ze „swojego” blondynka białą bluzkę z czerwonym znakiem Konohy. Pocałunkami obsypywał jego nagi tors, a jego ręce siłowały się z irytującym rozporkiem. Biedny blondynek nie miał na tyle sił by odepchnąć silniejszego od siebie chłopaka. Na szczęście przyszło jego zbawienie o imieniu – Kakashi.
Szarowłosy podszedł do chłopców i podniósł za kołnierz bruneta.
- Nie ładnie tak zmuszać kolegę do niegrzecznych zabaw Sasuke. Chcesz aby to niewinne stworzenie przez najbliższy tydzień nie mogło usiąść na swoim tyłku? - wściekły czarnooki zaczął się wiercić, a biedny Uzumaki leżał bez koszulki z rozpiętym rozporkiem, przestraszony na ziemi.
Przez miesiąc po tym incydencie przerażony blondyn nie wychodził z domu. Rzadko kiedy się odzywał do Sakury która była jego pielęgniarką. A na twarz Uchihy nawet nie ważył się spojrzeć bo od razu przypominało mu się to iż brunet chciał go tak po prostu zgwałcić.
Sasuke nie wytrzymując tego ciągłego napięcia odszedł z wioski by zamieszkać u Orochimaru. Po czterech latach zabił wężowatego i pokonał swojego brata dołączając do organizacji o nazwie – Akatsuki. Za swój główny cel do zniszczenia obrał Konohę gdzie zamieszkiwała jego stara miłość – Naruto. Chciał go zabić za to iż go znienawidził. Tym razem jego plan się udał. Zamordował blondyna lecz sam też zmarł z przemęczenia swojego delikatnego ciała. Oczy Itachi'ego, a raczej już jego odebrał Madara. I tak o to kończy się smutna jakże historia dwójki chłopców...dwójki przyjaciół.


THE END

sobota, 11 grudnia 2010

OneShot - SasuNaru cz.1

Okej to jest mój pierwszy Yaoi'ec... nie no drugi xD Etto... hmm... No to zapraszam do czytania ! ^o^



Była zima godz. ok. 20.
Przez ulicę główną Konohy przechadzał się blond włosy chłopak. Zmierzał właśnie do swojego domu  znajdującego się gdzieś w środku miasta.  Wszedł właśnie na pole treningowe gdzie kiedyś przechodził trening zależący od tego czy będzie Geninem. Nale zaatakowało go czterech ninja z prawdopodobnie wioski deszcz, nie był tego pewny gdyż w zimę o tej godzinie było już ciemno.  Jeden z shinobi rzucił w niego dwoma kunai'ami. Blondyn z łatwością je ominął. Drugi zaś zaatakował go wodnym ninjutsu.
- Kuso ! (T(łumaczenie): Cholera ) - był pewny, że tego ciosu nie ominie. Zamknął oczy i lekko się skulił, ale minęła chwila i nie czuł żadnego bólu.  Otworzył oczy... ujrzał martwych ninja, a za sprawką tego stał...
- Sasuke ! - krzyknął blondyn otwierając szerzej oczy.
- Nic ci nie jest....strachliwy kotku - powiedział brunet. Niebieskooki zarumienił się lekko na ostatnie wypowiedziane słowo. Dziękował bogu, że jest ciemno i nie widać jego rumianych policzków.
- Cz-czemu mnie uratowałeś ?! Nie prosiłem Cie o to ! - krzyknął blondynek.
- A co ? Pokonał byś ich sam ? - odpowiedział mu z drwiącym uśmieszkiem widniejącym na jego twarzy.
- Kh... Pieprz się ! -  błękitnooki musiał przyznać. Nie pokonałby tyk shinobi sam... Miał zaledwie trzynaście lat. Za to Sasuke... Sasuke był w tym samym wieku co on, ale wyprzedzał go swoimi zdolnościami przynajmniej o dwa lata w przód. Do tego jego oczy... czarne i zimne w tedy gdy nic się nie dzieje... a czerwone jak krew przewidujące każdy najmniejszy ruch. Świecące w ciemnościach. I to jego ciało... każda dziewczyna o nim marzy... ale nie tylko... chłopcy też się zdarzają.
- Chętnie... ale z tobą... - odpowiedział mu czarnooki. Blondyn lekko zadrżał.
-  Sasuke ! Przestań sobie żartować ty zboczuchu jeden ! Jesteś gorszy niż Kakashi-sensei !
- Dziękuję Naruto... to dla mnie komplement - posiadacz demona spojrzał na niego krzywo, ale darował sobie komentarz.  Zbliżył się do chłopaka i ominął go z zamiarem pójścia w końcu do domu, ale silny uścisk dłoni czarnowłosego na jego nadgarstku mu to uniemożliwił.
- A ty gdzie się zbierasz ?
- Sasuke ! Puść mnie ! Chce iść do domu !
- Tak bez podziękowania za ratunek  ? - młody Uchiha zrobił minę zbitego psa.
- Ehh... Dziękuję, a teraz mnie puść !
- Ale ja nie chcę takiego podziękowania.
- A jakiego ?
- Chcę... Byś mnie... Pocałował - Naruto aż się zakrztusił powietrzem i zaczął kaszleć.
- Kompletnie ci się popierdoliło ?!
- No co? Już raz się całowaliśmy drugi raz nie zaszkodzi.
- Sasuke ty idioto ! To bił wypadek ! ten debil z tyłu mnie popchnął ! - blondyn przypomniał sobie wydarzenie za czasów Akademii.
- Oj no nie wykręcaj się. To tylko mały buziaczek... No... Naruto... Nie zrobisz tego dla przyjaciela ? - niebieskooki spojrzał na niego krzywo. Przyjaciela ? Odkąd on pamięta Sasuke nie dawał mu nigdy do zrozumienia, że są przyjaciółmi. Zawsze było tylko " ty idioto ! Znowu spieprzyłeś misje ! " i tym podobne. Ale nie mógł zmarnować takiej okazji. Przyjaciel.. hmm...
- Ehh... no dobra Sasuke... Mały buziaczek mi nie zaszkodzi... chyba - powiedział już ciszej. Niepewnie przybliżył swoją twarz do twarzy bruneta. Dopiero teraz Sasuke spostrzegł różowe policzki blondyna. Uśmiechnął się tylko delikatnie i nie czekając na pierwszy krok Naruto pocałował go namiętnie acz delikatnie. Blondyn ze zdziwienia rozszerzył lekko usta.  Brunet z tego od razu skorzystał. Wsunął swój język to ust Naruto. Niebieskooki w szoku nie był wstanie na najmniejszy ruch ale gdy Uchiha położył rękę na jego pośladku od razu go odepchnął z taką siłą, że chłopak się przewrócił. Ciemnowłosy oblizał się.
- Baka ! (T: Głupek ) - krzyknął do niego Naruto.
- Mm... Tylko mi nie mów, że ci się nie podobało - wymruczał  czarnooki wstając z ziemi.  Uzumaki nadymał policzki rumieniąc się jeszcze bardziej - no widzisz... i kto znowu miał racje ? - zachichotał cicho Uchiha.
- Jesteś chory !
- Chory na miłość, Chory na zazdrość - zanucił coś Sasuke.
- Kha ! Nie wytrzymam z tobą ! Żegnam ! - naburmuszony blondyn odszedł wracając do domu. Kolejnego dnia Naruto Sakura i Sasuke spotkali się na moście gdzie zawsze czekali na swojego Sensei'a. Błękitnooki był jakoś nienaturalnie cicho. Nie wyzywał szarowłosego z Sakurą i  nie dreptał w tą i w drugą. Tylko oparł się o barierkę i patrzył jak spokojny strumień rzeki sobie płynie, tak naprawdę to myślał cały czas o wczorajszym wydarzeniu.
Sasuke ! Ten pedał mnie pocałował ! Ale nie... sam się na to zgodziłem... ale tylko na małego buziaka... MAŁEGO ! Nie zgadzałem się na obmacywanie mojego tyłka ! Grr ! Zabiję go kiedyś ! Albo nie ! Upokorzę go na następnej misji i będziemy kwita o !
Rozmyślał Uzumaki. Nagle pojawił się dym, a za nim było widać piękną sylwetkę mężczyzny ( Jami Jami ! *o*. Dop.Aut.)
- Sensei ! Czy ty się kiedykolwiek oduczysz spóźniania ?! - krzyknęła zirytowana różowo-włosa.
- Etto...  To nie moja wina...  przeszedł mi czarny kot przez ulicę i musiałem iść okrężną - zaczął się tłumaczyć Hatake.
- Kłamca ! - krzyknęła.
- Hę ? - srebrno-włosy spojrzał na zamyślonego blondyna - Naruto... coś ty taki nieżywy... hej Naruto !
- Hm ? O Kakashi-sensei ! Już jesteś ! Hehe - odwrócił się przodem do sensei'a  drapiąc się w kark.
- O czym ty tak myślisz zawzięcie ? Mm? -  trafił prosto w sedno. Blondyn zarumienił się i odwrócił w bok twarz.
- E.e.e.e... Etto... No e.e.e...  o nowej e.e.e misji hehe!
- Oj no taki pewny nie jestem.  Więc hm ? Czemu się tak rumienisz ? Spotkałeś jakąś ładną dziewczynę?- Sasuke nie wytrzymał walnął pięścią o barierkę i podszedł do Naruto.
- Nie bądź upierdliwy Kakashi-sensei -  wysyczał.
- Młi hi hi... Okeey.... chyba już rozumiem  Młi hi hi - przez maskę było widać iż się uśmiecha - no to chodźmy dzieciaczki na misję ! - wyciągnął swoją książkę " Icha Icha Paradise " ( T: Taktyki podrywu. ee Chyba xD ) i zaczął zmierzać w stronę miasta...

CDN.


Jak spodobało wam się opko to zapraszam na następną część. A jeżeli chcecie przeczytać inne Historie mojej twórczości to zapraszam na www.nahari.blog.onet.pl pod tym linkiem znajdzie  linki do reszty moich blogów.  DozobaPisanka ! ^o-

OneShot'y

Aqua Timez - Alones

http://strd.be/LHjL